Organizacja ślubu i wesela to nie lada wyzwanie i duży stres. Do załatwienia jest cała lista spraw, plus dochodzą do tego relacje z rodzicami i rodzinom, kwestie związane z finansami, brak czasu. To istny sprawdzian dla związku.

Często powtarzam, że w sytuacjach długo trwającego napięcia i stresu ludzie pokazują swoją prawdziwą naturę. Niestety kobiety wypadają słabiej w tej rozgrywce. Pretensje, niezadowolenie, wygórowane oczekiwania w stosunku do partnera, czytanie w myślach. Nie każdy mężczyzna to wytrzymuje. Niektóre kobiety kompletnie zapominają o potrzebach swoich partnerów. Mają swoją wizję tego dnia i wprowadzenie jakichkolwiek, nawet minimalistycznych zmian, spotyka się wręcz z agresją. Brakuje asertywnych komunikatów, które zastępowane są agresywnymi, i o kłótnie łatwo. Jeśli para nie okazuje sobie szacunku przed ślubem, to czarno widzę ich wspólne życie. Mężczyźni nie potrafią umiejętnie wyrażać  swoich potrzeb, emocji, uczuć czy swojego zdania. Dla świętego spokoju zgadzają się na wszystko, a niestety frustracja rośnie i w najmniej oczekiwanych momencie dochodzi do jej uwolnienia.

Nie chcę, aby ten post został odebrany jako krytyka kobiet. To są skrajne przypadki, nie reguła, ale są i warto o tym mówić. Mężczyźni z kolei wyrażają chroniczne nieangażowanie się w przygotowania. Niektórzy manifestują to w sposób wręcz niegrzeczny, a czasem komiczny. Zastanawiam się wtedy po co biorą ślub. Panowie nie wykazują dużego zainteresowania sprawami organizacyjnymi, w szczególności nie mają zdania co do dekoracji, zaproszeń i innych „babskich” spraw. Kobiety odbierają to osobiście, jako brak miłości „On mnie nie kocha, nie chce tego wesela” Brak decyzyjności ze strony partnera, czy ciągłe oglądanie się na opinie rodziców, w szczególności mamy, jest kolejnym punktem zapalnym. To oczywiście temat rzeka, na osobny artykuł, ale dla kobiet brak lojalności ze strony przyszłego męża, odbierany jest jednoznacznie.

W czasie tych lat spotkałam na swojej drodze wiele par. Podczas pracy z kilkoma z nich zastanawiałam się po co ci ludzie pobierają się. Pamiętam jedną z pierwszych par, z którymi współpracowałam. Pan Młody nadużywał słowa „JA”, a rzadko używał „MY”. Najważniejszy był on, jego potrzeby i uczucia. O asertywności nie było tu mowy, to był czysty egoizm. Panna młoda wymarzyła sobie zatańczyć rumbę w ramach pierwszego tańca ( dla tych wszystkich, którzy nie znają się na tańcu, rumba to taniec, gdzie wyeksponowana jest kobieta, i to ona bierze na siebie większość chorografii, mężczyzna jest partnerem, który jest dla niej podporą w czasie tego tańca, daje bezpieczeństwo). Zapisałam parę do szkoły tańca. Pan młody wykazywał zainteresowanie, uczył się … nagle stwierdził, że on nie będzie tańczył rumby, bo nie będzie robił z siebie pajaca, bo ten taniec jest głupi itd. Zapytałam jaki taniec chciałby zatańczyć. Odpowiedź brzmiała walc angielki. Młodzi zaczęli naukę walca. Po dwóch lekcjach walca , przyszły pan młody stwierdził, że on nie będzie uczył się tańca, że on nie ma czasu na lekcje, że on nie chce walca itd. Mój nauczyciel tańca mawiał, że jeśli ludzie nie potrafią dogadać się w tańcu… nie dogadają się w życiu. Miał rację, to pierwsza z moich par, która rozwiodła się. Ktoś by powiedział, ale to tylko taniec, może tylko, a może aż … widzimy tutaj brak poszanowania dla potrzeb panny młodej, lekceważenie jej i tak naprawdę lekceważenie i brak szacunku dla samego siebie. Kryzys jest rzadko czymś co przychodzi nagle czy niespodziewanie. Zazwyczaj jest konsekwencją wielu zdarzeń. To własnie te małe, pozornie mało znaczące elementy składają się na całość. Nie dostrzegamy sygnałów, albo je po prostu ignorujemy. Za wszelką cenę chcemy utrzymać stan pozornego bezpieczeństwa, który jest iluzją. Zamiast wprowadzić zmiany w naszym życiu i w związku, koloryzujemy, tłumaczymy racjonalizujemy, tak aby jak najdłużej tkwić w tej pozornej rzeczywistości.

Według mnie, organizacja ślubu i wesela może być świetnym sprawdzianem dla związku. Dwie dojrzałe osoby, cechujące się inteligencją emocjonalną, znające potrzeby partnera przechodzą przez okres przygotowań sprawnie i szybko. Para, która okazuje sobie szacunek, dba o emocje drugiej osoby, liczy się z jej zdaniem, potrzebami i marzeniami, oraz sama potrafi w sposób asertywny mówić o swoich potrzebach, marzeniach emocjach jest gotowa na ten krok. Para, która kłóci się i nie potrafi dojść do porozumienia, wypracować kompromisu, która nie słucha partnera, lekceważy swoje potrzeby, powinna zadać sobie pytanie dlaczego chce wziąć ślub, czy na pewno chce być razem.

Małgosia